Polska piłka w dobrej kondycji?

Tak zwana “Ekonomia XXI” wieku niezmiennie mnie zadziwia – liczą się przede wszystkim followersi, zaś jakość jest zdecydowanie na dalszej pozycji. Podobnie jest z polskim footballem.

Jak wynika z z 14. raportu firmy doradczej Deloitte „Piłkarska liga finansowa” w 2019 r. klubom udało się wypracować 572, 3 mln zł przychodów. Do tego należy doliczyć jeszcze rekordowe 155,7 mln zł wpływów z tytułu transferów, z czego 92 proc. stanowią transakcje zagraniczne. 

Kolejny rok z rzędu przychody Ekstraklasy przekraczają poziom 0,5 mld zł i nie wydaje się, aby spadek poniżej tej granicy był możliwy, zakładając, że rozgrywki nie zostaną przerwane i kluby będą rozgrywać mecze ligowe. Ranking wyraźnie zdominowała warszawska Legia, która ze 124 mln przychodów sportowych wygrywa już dziewiąty raz z rzędu.

Ubiegłoroczny wynik został osiągnięty bez istotnych wpływów z tytułu gry klubów w europejskich pucharach. Oznacza to, że w kolejnych latach lepszą ogólną kondycję finansową klubów potencjalnie mogłyby uzupełnić przychody wynikające z udziału w tych rozgrywkach. W tym roku eliminując między innymi lidera ligi belgijskiej, do fazy grupowej dotarł klub z Poznania. Już sam ten awans zapewni Lechowi ok. 4 mln euro dodatkowych przychodów, a do tej kwoty doliczyć należy jeszcze pieniądze z puli rynkowej, które pochodzą głównie ze sprzedaży praw telewizyjnych przez UEFA. Wzrost ten zauważymy prawdopodobnie w kolejnej edycji raportu.

Dodatkowo, w budżetach klubów występujących w Ekstraklasie w sezonie 2019/20 po raz pierwszy widać efekt rekordowego kontraktu dotyczącego praw telewizyjnych, a także wpływów od sponsora tytularnego rozgrywek – PKO Banku Polskiego.

Czy to oznacza, że polska liga się rozwija? Być może finansowo, wyników w zagranicznych zawodach nie widać… A jednak to działa.

Transferowe eldorado i widzowie

Z roku na rok coraz bardziej istotnym źródłem finansowania polskich klubów stają się wpływy transferowe. Suma przychodów z tego tytułu w 2019 r. wyniosła aż 155,7 mln zł, a ich udział w przychodach ogółem zaprezentowanych w raporcie wynosi 27,2 proc. w porównaniu do 15,5 proc. w roku poprzednim. Przeważającą większość (92 proc.) tych przychodów stanowią transfery zagraniczne. Niekwestionowanym liderem rankingu przychodów transferowych jest Legia Warszawa, której budżet dzięki temu został zasilony kwotą 48 mln zł.

W sezonie 2019/20, po rozegraniu 26 kolejek na meczach PKO BP Ekstraklasy, wprowadzono ograniczenia wynikające z walki z zagrożeniem koronawirusem – raport Deloitte analizuje wyniki frekwencyjne tylko z okresu wcześniejszego. Wysoka frekwencja na meczach piłkarskich jest jednym z kluczowych czynników sukcesu sportowego i finansowego klubów. Podobnie jak w mocnych ligach zachodnich w przypadku Ekstraklasy przychody z dnia meczowego stanowią istotną część przychodów klubów.

W porównaniu do poprzedniego sezonu nastąpiła poprawa frekwencji o 2,6 proc., a mecze Ekstraklasy oglądało z trybun średnio 9 030 widzów. Rekord frekwencyjny w sezonie 2019/2020 padł podczas derbowego spotkania Wisły Kraków z Cracovią w 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy, kiedy na trybunach stadionu przy Reymonta zasiadło okrągłe 33 tys. widzów. Natomiast najwyższym procentowym wzrostem frekwencji może się pochwalić Śląsk Wrocław – 48 proc. w relacji sezon do sezonu.

Odpowiedzialne zarządzanie kontraktowaniem graczy jest niezwykle istotne, aby utrzymywać odpowiednią relację wydatków na wynagrodzenia w porównaniu do przychodów klubów. Tym bardziej, że jest to największa część składowa kosztów w klubach piłkarskich. Za optymalny wskaźnik tej relacji uznawane jest 60 proc., co jest też najczęstszym punktem odniesienia na świecie. Nie uwzględniając przychodów transferowych, do grona klubów ze wskaźnikiem wynagrodzeń zbliżonym do optymalnego (60-65 proc.) zaliczyć możemy osiem klubów: Lechię Gdańsk, Piast Gliwice, Raków Częstochowę, Koronę Kielce, Legię Warszawa, Cracovię, KGHM Zagłębie Lubin oraz Śląsk Wrocław. Powyżej znalazły się: Wisła Płock, Arka Gdynia, Górnik Zabrze, Pogoń Szczecin, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok. Jednak po dodaniu transferów tylko jeden klub wydaje zdecydowanie więcej na wynagrodzenia niż jest to przyjęte – Wisła Płock. W 2019 roku klub ten otrzymał 5 mln zł z tytułu emisji akcji, co nie zostało zaliczone do przychodów kalkulowanych we wskaźniku, ale zwiększyło budżet klubu. Po uwzględnieniu tej kwoty wskaźnik wynagrodzeń ulega znacznej poprawie. Większość klubów Ekstraklasy trzyma więc swoje wynagrodzenie w ryzach.

Choć wysokość zarobków graczy nie zawsze przekłada się na pozycję klubu w rozgrywkach, prawdopodobnie Legia Warszawa swój kolejny ligowy sukces w znacznej mierze zawdzięcza wysokiemu budżetowi płacowemu. Przeznaczenie wysokich kwot na wynagrodzenia piłkarzy jest nieuniknione, żeby systematycznie zajmować wysokie miejsca w lidze. Mistrzostwa Polski z reguły nie zdobywają kluby spoza finansowej czołówki, co pokazuje analiza ostatnich zwycięzców Ekstraklasy, gdzie na osiem ostatnich sezonów, w sześciu tryumfowała Legia Warszawa– mówi Mateusz Korytkowski, Starszy Konsultant, Sports Business Group, Deloitte.

Może to skuteczny sposób na zarabianie w polskiej lidze, ale czy rzeczywiście świadczy o dobrej kondycji polskiej piłki nożnej? Sukcesów to ja tu raczej nie widzę…